Aktualności

Różnice między lekką a trwałą konstrukcją

Różnice między lekką a trwałą konstrukcją naczepy – gdzie kończy się odchudzanie, a zaczyna kompromis?

Jeszcze kilkanaście lat temu w branży transportowej panowało przekonanie, że dobra naczepa musi być po prostu solidna. Im więcej stali, tym większa trwałość – takie podejście wydawało się oczywiste. Dziś rynek wygląda zupełnie inaczej. Rosnące koszty paliwa, wysokie ceny pojazdów, presja na ograniczanie emisji CO₂ oraz walka o rentowność sprawiają, że producenci starają się projektować konstrukcje coraz lżejsze. Jednocześnie przewoźnicy oczekują, że będą one równie trwałe jak ich cięższe odpowiedniki.

Czy to w ogóle możliwe?

Odpowiedź brzmi: tak, ale tylko wtedy, gdy za redukcją masy stoi inżynieria, a nie oszczędności materiałowe.

Każdy kilogram może pracować na zysk

Dla osoby spoza branży różnica 500 czy 800 kilogramów pomiędzy dwiema naczepami może wydawać się niewielka. Dla przewoźnika to często dodatkowy ładunek, który można zabrać podczas każdego kursu.

Wyobraźmy sobie firmę przewożącą kruszywa lub materiały sypkie. Jeżeli dzięki lżejszej konstrukcji może załadować dodatkowe 700 kg podczas jednego transportu, a wykonuje 700 kursów rocznie, oznacza to przewiezienie niemal 500 ton towaru więcej bez zwiększania liczby przejazdów.

Właśnie dlatego producenci od lat szukają sposobów na redukcję masy własnej.

Badania przeprowadzone przez Korea Transport Institute wykazały, że zastosowanie wysokowytrzymałej stali pozwoliło zmniejszyć masę naczepy o około 1,1 tony. W analizowanych warunkach przełożyło się to na wzrost przychodów przewoźnika o około 4,8%, przy jednoczesnym ograniczeniu zużycia paliwa o 4,6%.

To pokazuje, że walka o kilogramy ma realny wymiar ekonomiczny.

Więcej o tym jak zbudowana jest naczepa przeczytasz tutaj.

Lżejsza naczepa nie zawsze oznacza niższe spalanie

To jeden z najczęściej powtarzanych mitów.

Jeżeli zestaw przez większość czasu porusza się z maksymalnym dopuszczalnym obciążeniem, rzeczywiście niższa masa własna oznacza mniejszą ilość energii potrzebnej do rozpędzenia pojazdu.

Jeżeli jednak przewoźnik wozi przede wszystkim lekkie ładunki objętościowe – na przykład meble, opakowania czy produkty FMCG – dodatkowe 500 kilogramów ładowności praktycznie nigdy nie zostanie wykorzystane.

W takim przypadku sama redukcja masy nie przyniesie spektakularnych oszczędności.

Dlatego doświadczeni producenci zawsze pytają klienta o rodzaj wykonywanego transportu. Naczepa do przewozu cementu będzie projektowana inaczej niż chłodnia obsługująca sieci handlowe.

Odchudzanie konstrukcji nie polega na usuwaniu stali

To chyba największe nieporozumienie.

Nowoczesna lekka konstrukcja nie powstaje dlatego, że producent używa mniej materiału. Powstaje dlatego, że materiał znajduje się dokładnie tam, gdzie jest potrzebny.

Jeszcze dwadzieścia lat temu projektanci często „dodawali zapas”. Jeżeli nie byli pewni wytrzymałości danego elementu, po prostu zwiększali jego grubość.

Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Zanim powstanie pierwszy prototyp, konstrukcja przechodzi setki symulacji komputerowych metodą elementów skończonych (MES). Program pokazuje, w których miejscach rzeczywiście pojawiają się największe naprężenia podczas hamowania, skręcania czy jazdy po nierównościach.

Często okazuje się, że jeden element można odchudzić o 20%, a inny powinien zostać nawet wzmocniony.

W efekcie masa całego pojazdu maleje, ale jego trwałość pozostaje na tym samym poziomie.

Dlaczego dwie naczepy o podobnej masie mogą zachowywać się zupełnie inaczej?

To pytanie często zadają właściciele flot.

Na pierwszy rzut oka dwie naczepy mogą wyglądać identycznie.

Obie ważą około sześciu ton.
Obie mają trzy osie.
Obie posiadają podobne wyposażenie.

Po pięciu latach eksploatacji jedna nadal pracuje bez większych problemów, a druga ma za sobą kilka napraw ramy i liczne spawania.

Dlaczego?

Najczęściej decydują szczegóły.

Jakość zastosowanej stali.
Projekt profili.
Rozmieszczenie wzmocnień.
Technologia spawania.
Dokładność wykonania.

Badania opublikowane w czasopiśmie Engineering Failure Analysis pokazują, że o trwałości konstrukcji często decydują lokalne zmiany geometrii w najbardziej obciążonych miejscach. Niewielkie modyfikacje mogą znacząco wydłużyć odporność konstrukcji na zmęczenie materiału bez zauważalnego zwiększania masy.

Droga nie wybacza błędów projektowych

Naczepa pracuje w znacznie trudniejszych warunkach, niż mogłoby się wydawać.

Każde hamowanie to kilkadziesiąt ton siły działającej na konstrukcję. Każde rondo powoduje skręcanie ramy. Każdy próg zwalniający generuje dynamiczne obciążenia, które wielokrotnie przekraczają masę samego ładunku. Do tego dochodzą tysiące kilometrów po drogach o różnej jakości. W ciągu dziesięciu lat eksploatacji konstrukcja doświadcza milionów cykli obciążeniowych.

Dlatego inżynierowie nie projektują naczepy pod jedno hamowanie. Projektują ją tak, aby wytrzymała ich setki tysięcy.

Czasami cięższa naczepa okazuje się… droższa

Wielu przewoźników przy zakupie porównuje przede wszystkim cenę i masę własną. Znacznie rzadziej analizowany jest całkowity koszt użytkowania.

Załóżmy dwa scenariusze.

Pierwsza naczepa jest o 400 kilogramów cięższa, ale przez dziesięć lat nie wymaga żadnych poważniejszych napraw konstrukcyjnych.

Druga jest lżejsza, jednak po sześciu latach konieczne jest wzmacnianie ramy, spawanie oraz kilkutygodniowy postój.

Na papierze druga była tańsza.

W praktyce pierwsza okazała się zdecydowanie bardziej opłacalna.

To właśnie dlatego coraz więcej przewoźników analizuje dziś wskaźnik TCO (Total Cost of Ownership), uwzględniający nie tylko cenę zakupu, ale również koszty paliwa, serwisowania, przestojów i wartość pojazdu przy odsprzedaży.

Nowoczesne materiały zmieniają zasady gry

Rozwój stali wysokowytrzymałych sprawił, że producenci nie muszą już wybierać pomiędzy lekkością a wytrzymałością.

Przykładowo zastosowanie odpowiednich gatunków stali HSLA pozwala ograniczyć ilość materiału nawet o około 20%, zachowując wymagane parametry wytrzymałościowe. Dodatkowo mniejsza ilość materiału oznacza krótszy czas spawania oraz niższe koszty produkcji.

To właśnie dlatego współczesne naczepy są często lżejsze od konstrukcji sprzed kilkunastu lat, mimo że ich trwałość pozostaje na bardzo wysokim poziomie.

Kompromis, którego użytkownik często nie widzi

Dobry projekt naczepy nie polega na tym, aby była najlżejsza na rynku. Nie polega również na tym, aby była najcięższa i „pancerna”. Sztuka polega na znalezieniu punktu równowagi. Tam, gdzie każdy kilogram mniej oznacza większą ładowność. Ale jednocześnie żaden kilogram nie został usunięty kosztem bezpieczeństwa czy trwałości.

To właśnie dlatego renomowani producenci, w tym również LeciTrailer, coraz większy nacisk kładą nie na samo odchudzanie konstrukcji, ale na jej optymalizację. Wykorzystanie wysokowytrzymałych materiałów, komputerowych analiz wytrzymałościowych oraz precyzyjnych technologii produkcji pozwala projektować naczepy, które są jednocześnie lżejsze, bardziej ekonomiczne i przygotowane na wieloletnią, intensywną eksploatację.

Bo w transporcie drogowym prawdziwa wartość naczepy nie jest widoczna w katalogu. Widać ją dopiero po setkach tysięcy kilometrów, gdy nadal pracuje bezpiecznie, niezawodnie i przynosi zysk właścicielowi.

Powrót

Czytaj także